czwartek, 6 stycznia 2011

Boski Marian po węgiersku


4 grudnia to dzień, w którym zaczął się nasz węgierski tydzień. W nim podjąłem decyzję, od której nie było odwrotu: „zapraszam Cię na obiad, coś...po węgiersku.” Wtedy poczułem jak każda komórka mojego ciała zadaje pytanie „czy Ty w ogóle znasz jakieś węgierskie potrawy?” - I tak zaprosiłem Ją na ... placek po węgiersku. Jak okazało się później był to placek po mariańsku.

Szybkie internetowe studia na temat placków i wycieczka do sklepów, w których podobno jest wszystko, jednak tylko wtedy, gdy nie szukamy. Międzyczasie wykonałem do Niej telefon, bo skąd facet ma wiedzieć jakie kostki gulaszowe są najlepsze. Ponadto postanowiłem zmodyfikować przepis (chyba stchórzyłem).


SKŁADNIKI

Pierś z kurczaka – ile? Wziąłem 1 kawałek (może 500g)

Kostki do mięsa pieczonego

Ziemniaki 1kg

Jajko

Papryka czerwona 1

Koncentrat pomidorowy (najlepiej w słoiku, takim do którego można włożyć łyżkę)

Papryka ostra w proszku

Ziele angielski

Liść laurowy

Pieprz czarny mielony

Sól

Czosnek granulowany

Olej

Mąka (kilka łyżek)



Pokroiłem pierś z kurczaka na kosteczki. Prosta sprawa wystarczy mieć nóż i jakoś leci. Wrzuciłem te sześciany na rozgrzany olej. Między czasie obrałem i starłem 4 duże ziemniaki (jak macie możliwość kupcie obrane, a najlepiej starte). Dodałem do nich jajko i 2 łyżki mąki i szczyptę pieprzu. Wszystko wymieszałem.

Kurczaczaka na patelni postanowiłem ozdobić brokatem z ostrej papryki, czosnku i soli. Po ok. 25 min. piersi były jasne i gotowe.

Do małego garnka wlałem 0,5 l wody i wrzuciłem kostkę gulaszową. Dodałem, wcześniej przyrządzoną pierś. I tu zaczyna się etap gotowania zwany stylem dowolnym. Zaprawiłem wszystko 3 kuleczkami ziela angielskiego i 2 listkami laurowymi. Dodałem również 3 albo 4 łyżkami mąki, pokrojoną paprykę oraz 2 łyżki koncentratu pomidorowego. Wszystko mieszałem i gotowałem na wolnym ogniu. (Ciekawe dlaczego mówi się wolnym, a nie małym?) W razie gdyby gulasz przyjmował jakąś niepokojącą postać (np. skrót literowy partii, której nie lubimy) albo gdyby smak nie wydawał się zadowalający należy dodawać wszystkiego po trochu. Gotować przez ok. 30 min.

Gdy gulasz sobie dochodził usmażyłem placki. Na rozgrzany olej równomiernie rozlewamy masę. Przekładamy 2 lub 3 raz i po 5 min. placek gotowy. Pamiętajcie: masę rozkładamy cieniutko!

Na placka rozlewamy gulasz...i gitara:)

I tak Ją ugościłem. Co prawda nasz węgierski tydzień trwa do dziś, ale jest wiele węgierskich smakołyków, którymi można się dzielić:)

Smacznego!

1 komentarz:

  1. Przez żołądek do serca- po raz milionowy się w Tobie zakochałam! :)

    OdpowiedzUsuń