niedziela, 20 września 2009

Śliwkowa kuracja


Zaatakował mnie kilka dni temu wirus powszechnie znany jako tensknotus pospolitus spowodowany zbyt wielką odległością przestrzenną między mną a Boskim Marianem. Zanim jednak położyłam się z gorączka do łóżka, udało mi się spełnić prośbę mojej mamy pod tytułem: „zrób coś ze śliwkami”. Zrobiłam. Upiekłam ciasto ze śliwakmi. Najłatwiejsze ciasto świata znane w mojej rodzinie od pokoleń. Ja akurat miałam śliwki, ale równie dobrze może być każdy inny owoc. Najlepiej jednak smakuje z kawałkami śliwek i jabłek. 

SKŁADNIKI:
Kostka masła lub margaryna Kasia
4 jaja
1 ¼ szklanka cukru
Opakowanie cukru waniliowego
1 ¾ szklanki mąki
Łyżeczka proszku do pieczenia
Śliwki (ok. 30 dag)

Najpierw należy zająć się owocami. W przypadku śliwek wystarczy je przekroić na pół i wyjąć pestki. Następnie na małym ogniu rozpuszczamy masło. 

Potem wrzucamy do garnka 4 jaja, cukier i cukier waniliowy i miksujemy te składniki. Gdy składniki nabiorą jednolitej (słodkiej:)) masy stopniowo dosypujemy mąkę z proszkiem do pieczenia. Następnie powoli dodajemy masło (nie może być gorące!) i ciągle miksujemy. Gdy masa się ujednolici przelewamy ją do brytfanki i układamy owoce. Ciasto wstawiamy do nagrzanego do 180 stopni piekarnika i pieczemy przez około godzinę. Należy przeprowadzić „próbę patyczka” czy ciasto na pewno jest upieczone. Po wyjęciu z piekarnika i wystygnięciu podajemy posypane cukrem pudrem.

Smacznego! :)

Ciekawostka

Poczęstowałam ciastem moją staruszkę-sąsiadkę, która sprzedała mi świetny pomysł. Ponieważ w cieście owoce łatwo opadają na dno, należy po ostygnięciu odwrócić ciatso i posypać cukrem pudrem druga stronę wypieku. W ten sposób nasze dzieło będzie wyglądało jeszcze bardziej kusząco! :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz